Często spotykam się z pytaniem o to, jak godzę swoją orientację z wiarą w Boga. Jeżeli ktoś mnie już choć trochę zna, wie, że na wstępie najczęściej odpowiadam:
"Nie wierzę po prostu, że kiedyś, kiedy już temu na górze znudzi się siedzenie tak wysoko i wpadnie na ziemię z wizytą, aby wszystko rozliczyć i podsumować, usłyszymy słowa- homo na prawo, hetero na lewo, homo minus dwa punkty, hetero plus dwa."
To, czy nad głową usłyszymy fanfary, posypie się nam pod nogi konfetti i dostaniemy przydzieloną aureolkę, nie zależy od orientacji. Można oczywiście z tym polemizować i wyciągać odpowiednie fragmenty z Biblii. Sama zaglądam niekiedy do tej wiekowej księgi i, choć nie jestem jej znawczynią, wiem co jest w niej zawarte. Myślę jednak, że dla Boga najważniejszą Biblią jest miłość. Wszystkie te słowa, które zawiera w sobie Biblia można podsumować jednym wyrazem- MIŁOŚĆ. Uważam więc, że darząc partnerkę uczuciem, sprawiając jej tym radość, a nie wyrządzając krzywdy- sprawiam radość jednocześnie Bogu. Mówił o tym, jakiś czas temu, Janusz Marchwiński na łamach portalu innastrona.pl: http://www.innastrona.pl/magazyn/podcast.phtml?pcID_akt=27
Wiara jaką dziś obserwujemy skupia się bardziej na wymyślaniu zasad, trzymaniu się reguł, wyznaczaniu kierunków. To oczywiście jest dobre samo w sobie, jednak prowadzi do tego, że przeciętny, przysłowiowy Jan Kowalski- polak, katolik, bardziej przez słowo wiara rozumie odznaczenia na liście zadań swej niedzielnej obecności w kościele, niż prawdziwe bycie przykładnym człowiekiem. Zasada "MIŁOŚĆ" zawiera w sobie i szacunek i poszanowanie drugiego człowieka. To jest najważniejsza zasada Boga. Tworzymy sobie bariery kontrolne, których sami nie przestrzegamy, lub na których przestrzeganiu skupiamy się na tyle, że nie zauważamy, że i tak popełniamy małe wykroczenia. Nasz Jan Kowalski idzie do kościoła, klepie zdrowaśki nie zastanawiając się nad ich sensem, a potem wychodzi i jest pełen zazdrości dla nowego samochodu sąsiada...
Oczywiście, nie chcę tu siać teorii jakoby instytucja kościoła, wszelkie modlitwy i przykazania były bezużyteczne. Są jak najbardziej potrzebne. Nie można jednak nawet z najpiękniejszego kościoła uczynić sobie czegoś ponad Bogiem. Tak aby cała ta krzątanina w kuchni nie zabrała nam czasu na wyjście, na uroczystość do gości. Kościół jak i modlitwa może być pokrzepieniem duszy. Może być fundamentem, ale nie jest końcem budowy. Dając pieniądze na tacę nie zyskujesz już tabliczki ze swym nazwiskiem w mieszkaniu, w niebie. To, co dla mnie Bóg rozumie przez wiarę zaczyna się gdy zaczynasz szczerze miłować swego bliźniego. Nie mówię tu oczywiście o tym, że masz przytulać na ulicy każdego napotkanego człowieka, że masz nazywać go bratem. Nie mówię tez o tym, że musisz się zgadzać z każdym, wypowiedzianym przez kogoś słowem, bo inaczej wyjdzie na to, że go nie miłujesz. Człowiek może mieć wiele odmiennych poglądów, jedyną receptą na dobre ich przekazanie, receptą, która nie krzywdzi jest kulturalna rozmowa.
Czasem, gdy znajdujemy jeden grosz na ulicy, podnosimy go, chuchamy na niego mówiąc "To na szczęście" i chowamy go do kieszeni. Zwłaszcza z dzieciństwa co niektórzy mogą pamiętać takie sytuacje. Wielu traktuje tak samego Boga- wyjmuje swój cenny amulet z kieszeni gdy przydarzy się jakieś nieszczęście. Czasem śmieję się, że w czasach kryzysów wzrasta poparcie dla Boga. Niestety jest to smutna prawda. Traktujemy Boga nie tylko jako amulet, ale tez jako jedynie nazwę. Coś w rodzaju "Był kiedyś jakiś Chrobry, był Kazimierz Wielki, był Zygmunt Stary i Piłsudski też był". Bóg stał się elementem historii, a nie namacalną postacią, której obecność odczuwamy tak, jak odczuwamy obecność znajomej nam osoby, gdy przy nas usiądzie. Można powiedzieć, że tę osobę przynajmniej widzimy, mamy z nią namacalny kontakt. Wiara w Boga opiera się jednak, jak wiadomo, na zawierzeniu w istnienie Boga, na patrzeniu głębszym. Nie chcę nikogo obrażać, ale chciałabym, aby staruszki modląc się w kościele poczuły coś jak "Cholera jasna, ale ten Bóg naprawdę jest! nie jest bo tak się przyjęło, bo tak myślę i bo się do tego po prostu również przyzwyczaiłam. On faktycznie jest i jest teraz przy mnie!". Jeżeli stworzymy Boga w naszym świecie kimś bardzo realnym, kimś kto jest przy nas nie tylko kiedy wyjmujemy różaniec, ale też wtedy gdy parzymy sobie rano kawę- wtedy prawdziwie zaprosimy go do swego serca.
I teraz pewnie ktoś, kto czyta ten wpis zarzuca mi odejście od tematu. Bo gdzie do cholery ten homoseksualizm?! Otóż Polaku niecierpliwy- po kolei. Moje wcześniejsze rozpisanie się, może dla kogoś niepotrzebne, może dla kogoś zasługujące jedynie na podsumowanie "Ja bym to potrafił ująć w jednym zdaniu", było już poniekąd jednocześnie odpowiedzią. Jeżeli każdy z nas jest stworzony na obraz Boga, to nawet homoseksualista jest jakimś jego obrazem. Można mi zarzucić, że takie rozumowanie prowadzi do tego, że nawet pedofila nazwiemy obrazem Boga- jest jednak zasadnicza różnica między pedofilem, a homoseksualistą. Pojęciowo znaczeniowa to już wiadomo jaka, ale jest tez różnica taka, że pedofil mówiąc wprost- krzywdzi. Druga strona, w tym przypadku małe dziecko, nie wyraża aprobaty na to, co robi. Nie zgadza się z tym. Zaś orientacja seksualna, tak homo jak i hetero jest obustronnym przyzwoleniem, dopasowaniem się, dobraniem, wybraniem, bla bla bla, coś jak klocki Lego... Oczywiście odstępstwa stanowią tu gwałty, które są przymuszeniem jednej strony przez drugą, a takie akty wg. mnie, czy to u homo czy u hetero, Bogu miłe nie są. I nie tworzymy tu skali- gwałt heteroseksualny jest w oczach Boga lżejszy niż homoseksualny. Gwałt to gwałt. Nie będę się rozwodzić teraz nad tym gdzie gwałty zdarzają się częściej bo i to nie temat do tego i nie posiadam też dokładnych danych... Chcę, podsumowując, wrócić praktycznie do początku tego co pisałam:
Możesz być hetero i dawać co dzień na tacę, ale jeżeli nie jesteś pogodzony sam ze sobą, jeżeli w Tobie siedzi zatwardziałość serca i nienawiść, niechęć do drugiego człowieka to, to, że jesteś hetero wcale nie stawia Cię w lepszym świetle przed Bogiem, niż geja czy lesbijkę. Jest takie powiedzenie: "Bóg nie pyta czego się nauczyłeś, ale jak żyłeś". Jeżeli żyjesz tak by dawać tym życiem świadectwo zasady MIŁOŚCI- bądź homo lub hetero- Bóg Cię kocha...
jakiś czas temu w pewnej ze znanych stacji radiowych usłyszałam wypowiedź matki polki, która brzmiała: odradzam wszystkim wysyłania swoich dzieci na wymiany międzynarodowe, ja wysłałam syna na taką wymianę do Anglii i się okazało, że trafił do gejów!
tylko ironia przychodzi mi na myśl:
Żeby się jeszcze zatruł czymś, żeby złamał nogę, żeby koledzy z podwórka nie chcieli się z nim bawić- ale nie, on musiał trafić na najgorszą z opcji- trafił pod skrzydła dwóch, na pewno bardzo zboczonych, bardzo nieetycznych i niemoralnych gejów! Z dala od swych konserwatywnych rodziców, z dala od patriotów polskiego kraju, którzy strzegą bram Polski przed zboczeńcami. Doprawdy co się na tym świecie wyrabia...
A ci Anglicy? Jak tak można, żeby to homoseksualistów traktować na równi z heteroseksualistami i również im powierzać opiekę nad dziećmi z wymiany międzynarodowej. Co za naród. Rozpasanie, sodoma i gomora. Gdzie się podziało wychowanie, czy dla tych ludzi duch normalności nic już nie znaczy? Wiadomo- co zachód to zepsucie.
I znów przez tych wrednych homoseksualistów matka polka zamiast cieszyć się ze zdjęć synka z pobytu w obcym kraju czy tez kolekcji zebranych muszelek, musi zachodzić w głowę co też mogło się dziać z jej dzieckiem, musi ostrzegać inne matki na łamach publicznego radia i modlić się do Matki Boskiej aby jej syn... nie został gejem.
matko polko nie śpij- homoseksualny wróg czuwa.
(powinni robić takie plakaty po 3,99 sztuka)
Było Tatu, jest Lady Gaga- homobiznes jest teraz jak najbardziej na czasie. Przyznać się, że nie ma się nic do gejów i lesbijek to już nie tylko tolerancja, a zarabianie na własny wizerunek.
„Chyba jestem gejem uwięzionym w kobiecym ciele”- mówi Gaga i to właśnie TEGO uwięzionego w niej geja obwinia ona za swoje zachowanie. Czyżby więc wynikiem homoseksualizmu było jedynie skandaliczne zachowanie i zepsucie? Mało pochlebna to reklama dla, ponoć lubianych przez Lady Gagę, homoseksualistów.
Tyle mówi się o braku tolerancji wobec środowisk homoseksualnych, a mnie ubolewa fakt, że nikt nie mówi o nietolerancji w samym centrum tego "mrowiska".
Weźmy np. kluby gay frendly- samo już określenie jest pominięciem lesbijek. "Dziennik" otrzymywał od środowisk homoseksualnych listy w sprawie pomijania lesbijek w nagłówkach gazet, jednak "wśrod swoich" nikt już się tym nie interesuje. W Warszawskiej Galerii jakiś już czas temu zrobiono pokój "chillout"- tylko dla panów, pomieszczenie dla vip'ów również jest tylko dla panów. Mało tego- gdy w klubie robi się za dużo lesb, za mało gejów, wpuszcza się jedynie facetów. Jaka to polityka? Nie jest to może jeszcze problem, któremu należałoby się baczniej przyjrzeć ponieważ, póki co, mamy "wspólny cel" i zarówno lesbijki jak i geje chcą związków partnerskich, a to sprawia, że takie "drobnostki" schodzą na boczne tory.
Co jednak jeśli na tych torach zacznie się robić zbyt tłoczno, a wszystkie pociągi będą chciały ruszyć w tym samym momencie?
Jak parada wyglądała każdy kto na niej był doskonale wie. O tym pisać nie trzeba. Postanowiłam więc odczekać kilka dni i przyjrzeć się nastrojom 'poparadowym'...
Prócz suchych relacji znalazły się takie kwiatki jak porównanie homoseksualistów do zoofili przez Andrzeja Krauzego, satyryka "Rzeczpospolitej". Co ma piernik do wiatraka za bardzo nie wiem, ale jak widać sam pan Andrzej również za bardzo nie wiedział. Szkoda tylko, że swą niewiedzą dzieli się na łamach publicznej gazety. Mógłby przecież uzupełnić wpierw swoją wiedzę...
Co zaś tyczy się samej parady pocieszający jest fakt, że na "spacerowaniu po stolicy" się nie skończyło. Stworzona została petycja do marszałka sejmu w sprawie legalizacji związków homoseksualnych. Podpisów ZA jest na dzień dzisiejszy 1782, 55 jest przeciw. Oczywiście jak to w internecie- każdy jest anonimowy i może się dowoli wypowiadać na dany temat, a co za tym idzie- nie zawsze mądrze. Nie obyło się bowiem bez żenujących komentarzy typu "won z pedałami!". Co wnoszą takie okrzyki do dyskusji? Raczej niewiele, jedynym skutkiem jest to, że dzieciarnia z internetem na bierzmowanie i kilku wyrostków pobluzga trochę w necie mając z tego niewypowiedzianą radość. Mnie zaś interesuje co owa petycja przyniesie... czy będzie tylko czymś nowym w rządzie, co po jakimś czasie zostanie odłożone na półkę, czy jednak poddana zostanie jakiejś poważnej dyskusji?
Na paradzie pojawiło się niestety mało polityków. Joanna Senyszyn stwierdziła, że nie będzie tolerancji dla homoseksualistów póki wpierw nie zapanuje powszechne poszanowanie praw kobiet. Jedno i drugie jest ważne, nie wiem jednak co mają te dwie rzeczy do siebie bo wychodzi tu nieco na to, że powinniśmy zaniechać póki co walki o prawa homoseksualistów i zając się domaganiem o prawa kobiet. Z drugiej strony fakt- ostatnio głośno jest o tym, że "Dziennik" nagminnie pomija lesbijki w swych artykułach dotyczących środowiska LGBT. O prawach kobiet jednak na paradzie również nie było cicho, co mnie jako kobietę, osobiście cieszy.
Do "poparadowej" dyskusji dołączył się Jerzy Buzek. W dyskusji z Moniką Olejnik powiedział, że należy usankcjonować prawnie związki homoseksualne. Jednak czy jest to czymś obiecującym? Zważywszy na fakt wstąpienia Buzka do PO i tym, że wyraźnie był zaskoczony pytaniem Olejnik i uważał na każde ze słów podchodzę do tego sceptycznie. Czy nie wyszło na to, że nie chciał wyglądać na homofoba, a jednocześnie nie chciał mówić nic konkretnego? Czas pokaże...
Poruszyła mnie jednak opinia Korwina- Mikke. W swej dyskusji z Biedroniem powiedział "- Geje to banda chamów importowanych z zagranicy. To ludzie, którzy za pieniądze z zagranicy chcą rozbijać społeczeństwo. Znam wielu "homosiów", żaden z nich nie mówi, że jest normalny, tylko że jest wyjątkowy – ocenił Korwin-Mikke. - Nie można robić ze swej orientacji skandalu na ulicy – dodał.". No ciekawe, poczułam się w tym momencie jak gdybym dostawała jakieś Amerykańskie dotacje na homoseksualizm. Jakie pieniądze?! Jaki import? Naprawdę gdy nie ma się nic mądrego do powiedzenia rzuca się głupotami na prawo i lewo... to smutne, bo uważałam kiedyś Mikke za człowieka mądrego. Nie mam nic przeciwko wyrażaniu poglądów ale uważam, że należy to robić na pewnym poziomie, tu zaś pan Korwin- Mikke pokazał się ze strony zwykłego chama,a reakcja Biedronia, który powiedział "że środowiska homoseksualne wystąpią z inicjatywą do Sejmu, dzięki której podejmą walkę na rzecz zmiany kodeksu karnego pod kątem wprowadzenia kar za obrażanie osób o orientacji homoseksualnej." jest jak najbardziej na miejscu. Każdy się procesuje i rozgłasza w mediach gdy zostanie obrażony, czemu wiec homoseksualiści mają siedzieć cicho i nie reagować gdy się ich obraża? Nie dość bowiem, że na ulicy, w internecie otrzymują obelgi od społeczeństwa to jeszcze politycy, którzy powinni zachować pewien poziom dokładają do pieca nienawiści...
Myśląc o tym "imporcie" przychodzi mi na myśl jedynie to, że niektóre osoby na paradzie przypominają swymi strojami osoby z zagranicznych parad równości. Jednak ile jest takich osób? Media prześcigają się w wyłapywaniu takich ludzi z tłumu normalnych osób aby potem robić z tego sensację. Nikt zaś nie pokaże tego, że przede wszystkim udział w takich paradach biorą normalni obywatele w normalnych ubraniach i fryzurach, którzy na codzień pracują w tym kraju i na ten kraj płacą podatki (kliknij).
Właśnie dowiedziałam się, że fińscy homoseksualiści mają swego nowego ambasadora. Został nim... biskup Kuopio Wille Riekkinen. Wyobraziłam sobie nagle kogoś takiego w Polsce- zaszalejmy i dajmy na to: w osobie o. Tadeusza Rydzyka. Wtedy chyba dopiero miałabym powód, by powtórzyć za moją babcią: apokalipsa z armagedonem...
Wprawdzie jakiś czas temu w również w Polsce ,,coś" się ruszyło. Mowa tu o wypowiedzi arcybiskupa Józefa Życińskiego. Jednak gdy przyjrzałam się jej bliżej stwierdziłam, że nie ma się czym cieszyć.
,,Trzeba pamiętać, że bez względu na orientację seksualną jesteśmy odkupieni przez Jezusa Chrystusa, bez względu na zagubienie życiowe jednej czy drugiej osoby, obowiązuje nas ten szacunek wyrażający uznanie dla godności ludzkiej"
W oczy rzuciły mi się słowa ,,bez względu na zagubienie życiowe jednej czy drugiej osoby". Arcybiskup mówi o szacunku, jednak zaznacza, że dla niego homoseksualizm to życiowe zagubienie- a więc tak naprawdę szacunek ten ma być współczuciem. Wcale więc nie szerzy zupełnie nowych jak na kościół poglądów. Bowiem szacunek dla drugiego człowieka jest wpisany w zasady, które głosił Jezus Chrystus. Nadal jednak ludzie, wnioskując ze słów arcybiskupa, mają pamiętać, że homoseksualiści ,,nie wiedzą co czynią". Poczułam się nagle tak bardzo chora i zagubiona, że zastanawiam się, czy sama sobie nie powinnam współczuć...
Kościół jednak kościołem, nie należy dziwić się duchownym jeśli nawet Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania nie zamierza powołać zespołu ds. dyskryminacji LGBT.
Na koniec pół żartem pół serio: Dmuchane kościoły mają stanąć na włoskich plażach. Miejsca te słynne są już z zakazu zbierania muszelek, słuchania radia, a nawet stawiania zamków z piasku. Teraz będą słynne z nawracania ludności toples z olejkiem i ręcznikiem pod pachą...
Każdy zapewne pamięta transparent 'Nie bolą was dupy?'-złość złością ale ostatnio zaczęło zastanawiać mnie jedno: dlaczego społeczeństwo tak usilnie chce nam zaglądać... w tyłki. Lub jak kto woli- pod kołdrę.
Na myśl przychodzi mi jedno z popołudniowych wyjść na piwo z grupą znajomych. Traf chciał, że akurat przed nimi nie chciałam robić żadnego coming outu więc odgrywałam rolę ,,przyczajonego tygrysa, ukrytego smoka". Po pewnym czasie do tego samego pubu przyszło dwóch chłopaków, a jednemu ze znajomych włączył się homofobiczny radar namierzania wszelkich pedałów i lesb. Po stanowczym stwierdzeniu, że są to geje, zaczął opowiadać kawały na temat życia seksualnego gejów. Po kilku takich dowcipach nie mogłam się powstrzymać i zapytałam go, czy coś mu się w spodniach powiększyło od opowiadania takich kawałów... zamilkł.
Jak bardzo w pewnych sferach seks stanowi temat tabu, tak bardzo w innych jest tematem do żartów. Wyśmiewając gejów i lesbijki z tego 'jak, co komu i w jakich okolicznościach' wiele osób chce dodać sobie seksualnego animuszu i znaczenia.
Nie zaglądam wprawdzie nikomu do sypialni, ale jestem przekonana, że znaczna większość społeczeństwa uprawia seks analny. Już nawet Édouard-Henri Avrila uwieczniał te seksualne wygibasy na swych obrazach erotycznych. Jednak dopiero seks ten między mężczyzną, a mężczyzną wywołał takie poruszenie. Ma ono służyć za element ośmieszenia, a często też poniżenia. Pokazuje to jedynie płytkość niektórych heteroseksualnych ciekawskich- żaden bowiem gej nie wchodzi w w niczyją sferę intymną z transparentem 'facet zapytaj swoją dziewczynę czy nie boli ją dupa'
Dwie całujące się lesbijki zawsze wywołają w 'stu procentowym samcu' pożądanie. I stwierdzam, że niestety tylko dlatego lesbijkom żyje się ogólnie lepiej niż gejom. ,,Zakaz pedałowania" jest bowiem wymierzony bezpośrednio w gejów, a gdzież plakaty ,,Precz z lesbijskimi robótkami ręcznymi"? Może zostały w domach...
Spełniły się, można powiedzieć prorocze, słowa F. Kiepskiego, w którego nie mogę pojąć po jaką cholerę wcielał się Andrzej Grabowski. To zupełnie jak Wenus i Mars (i na całe szczęście lesbijki nie muszą rozumieć Marsa, a geje Wenus). Ale nie o tym teraz...
Mamy za sobą kolejny marsz w Krakowie jednak zanim do niego doszło musiałam się, i zapewne nie tylko ja, wielokrotnie natknąć w sieci na przemiłe plakaty nawołujące do potępiania całego tego przedsięwzięcia. Jak babcię kocham- przecie to narodowy, patriotyczny obowiązek- bo i od takich słów nie obyło się na wielu z tych plakadełek.
Patriotyczne szczekanie
I jak to bywa wśród naszych wielkich patriotów nie obyło się bez komentarzy typu ,,niech jeszcze pedofile, gwałciciele i złodzieje zrobią swoją paradę". Zastanawia mnie czemu słowa takie jak pedofil, gwałciciel itp. są podczepiane pod homoseksualistów. Jakże więc dobrze mają ci strajkujący nauczyciele, za którymi to górnicy nie krzyczą ,,jeszcze pedofilów wpuśćcie z transparentami na ulicę!". Śmieszne? Jednak nie, ponieważ przyczepianie tych etykietek do homoseksualizmu jest stawianiem znaku równości pomiędzy tymi sprzecznymi słowami.
Efekty tego widać wszędzie- niedawno robiąc zakupy w jednym z supermarketów znajoma powiedziała do mnie 'nie no, wprost kocham to wasze lesbijskie poczucie humoru' na co stojąca obok babuleńka odciągnęła automatycznie na bok stojącego przy nas wnuczka, na tyle stanowczo i szybko, że dzieciak mało nie wpadł na koszyk z gąbkami po 2,99 za sztukę. Tak- miała rację- lecę na 3/4 letnich facetów w ogrodniczkach z zakatarzonymi nosami i buzią lepiącą się od lizaków- a jeszcze większą miała miała rację, gdyż jak chyba zauważyła, na serio zaczynałam się zastanawiać nad porzucenie swojej kobiety dla tego pana bez dowodu. brawa dla babci, Sherlock Holmes powinien brać u niej lekcje.
Ale! Żeby nie było i ja zabawiłam się w Sherlocka Holmesa tropiąc w internecie rozkwitające jak kwiatki na wiosnę poczynania polskich pedofilii i gwałcicieli. Kartoteka pokaźna:
I tak się zastanawiam- czy ludzie ci są gejami i lesbijkami? Hmmm... naprawdę poważnie się zastanawiam... po dłuższym namyśle stwierdzam- NIE!
ALE WCIĄŻ STANOWIMY MNIEJSZOŚĆ, NA KTÓRĄ HETERYCY CHCĄ ZWALIĆ WSZYSTKIE SWOJE BRUDNE CZYNY, KTÓRE POPEŁNIAJĄ!
Uf.
Ale oto...
Ale oto wychodzi kolejna Parada Równości na Polskie ulice i 'patriotycznie nastawieni' krzyczą, że wyszli zboczeńcy i pedofile, od których trzeba odseparować dzieci. Chwalebne słowa, ale jakże nietrafne. I gdzie są ci obrońcy polskiej dziatwy przez resztę dni w roku? Czemu nie krzyczą gdy widzą, w telewizji, że kolejne dziecko zostało skatowane przez swego ojca, wrzucone do beczki przez swoją matkę, zgwałcone przez swojego wujka? Czy ich los obchodzi ich tylko w dni gdy na ulicach odbywają się parady lesbijek i gejów? Może więc należy je urządzać codziennie?
Czy obrońcy ci są poruszeni widząc kolejne nieszczęśliwe dziecko w telewizji? Owszem, ale tylko w ciepłym domku, w kapciach przy herbatce. Nic więcej. Czemu nie wyjdą na ulicę i nie zastrajkują żądając zmiany polskiego prawa wobec gwałcicieli i pedofilii?
ci ludzie są dla mnie tchórzami. Szczekaczkami lubiącymi zrobić trochę poruszenia mającymi tak naprawdę sprawy swego państwa głęboko gdzieś.
Szanowni hetero, wasze etykietki zostawcie dla siebie. Do nas one nie należą.
Jeśli jesteś lesbijką lub gejem to zapewne rodzice za mało Cię przytulali. Tak przynajmniej powiedziałby Rihard Cohen- kiedyś gej, dziś mąż i ojciec- który przytulaniem i masowaniem leczy... z miłą chęcią panów, gorzej już z paniami. Ciekawe dlaczego...
Mimo iż homoseksualizm już w już w 1985 r. został skreślony ze światowej listy zaburzeń psychicznych niektórzy nadal uparcie twierdzą, że jest to przypadłość, którą można wyleczyć. Można nawet powiedzieć, że w pewnych kręgach 'uczonych' osób poszukiwanie złotego środka stało się bardzo modne. Wielu z nich ponoć już go znalazło.
Jedną z takich osób jest egzorcysta z Opola, o którym ostatnio było dość głośno. 'Pozbawiam lesbijstwa, homoseksualizmu, pedofilii' głosił plakat umieszczony na dworcu kolejowym w Opolu. Po pierwsze zalecałabym panu Stanisławowi zapoznać się ze słowami 'homoseksualizm' i 'lesbijstwo'. Zauważyłby, być może ku swemu wielkiemu zdziwieniu, że to jedno i to samo. Po drugie zadziwia mnie skromność pana Stanisława- na jego stronie internetowej (http://hipnoza.opole.googlepages.com/) brak jest jakichkolwiek przykładów potwierdzających skuteczność jego hipnozy, o dyplomach, zasługach i tego typu rzeczach już nie wspomnę.
Faktem jest jednak to, że jak wiele by nie było 'lekarzy' leczących homoseksualizm, zawsze więcej jest ofiar takiego 'leczenia'. Dlaczego więc ktoś nie powie definitywnego STOP? 'biznes to biznes'. Dopóki społeczeństwo będzie nietolerancyjne i agresywne wobec osób homo, dopóki lesbijki i geje będą dyskryminowani w pracy, a rodzice nastoletnich homoseksualistów będą uważać to za karę Bożą, dopóty tacy ludzie jak Stanisław K. będą czerpać z t6ego korzyści. bo gdzie dwóch się bije... i tak dalej, i tak dalej...